Nie ufam ludziom…
To nie jest reklama (chyba), ale gdyby ta „nie-reklama” była reklamą, to byłaby naprawdę świetna. Znalezione na blogu obrazkowym szymy.pl.
A oto „nie-reklamowany” produkt.
To nie jest reklama (chyba), ale gdyby ta „nie-reklama” była reklamą, to byłaby naprawdę świetna. Znalezione na blogu obrazkowym szymy.pl.
A oto „nie-reklamowany” produkt.
Przekraczać granice, wychodzić poza schemat, wciągać w interakcje – wszystko po to, żeby zainteresować odbiorcę. Nieodzownym elementem są też emocje. Silne emocje. Doskonale wiedzieli o tym twórcy gry Hotel 626 promującej chipsy Doritos. Wirtualny Hotel 626 to przerażające miejsce, z którego nie łatwo było się wydostać. Pokojówka-zombie, dziwne dziecko, psychopata… to tylko część niespodzianek, jakie czekały na graczy.
Gra powstała w 2008 roku na Halloween. Całą kampanię zainicjowała agencja Goodby, Silverstein & Partners. Hotel 626 to rozrywka dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach, a film promujący to tylko skromne preludium. Dla lepszego efektu włączcie głośniki.
Wirtualny hotel czynny był od 18:00 do 6:00 (stąd nazwa Hotel 626), a więc grać można było tylko wtedy, gdy już zrobiło się ciemno. Wszystko dla podkręcenia klimatu. Twórcy dodatkowo zalecali zgaszenie światła i nałożenie słuchawek. Gra była do tego stopnia spersonalizowana, że gracz w trakcie widział swoje zdjęcie. Dzięki temu czuł się tak, jakby naprawdę był w samym centrum akcji i musiał uciekać przed psychopatą. Wykorzystano m.in. kamery internetowe, mikrofony i telefony.
Aby wydostać się z hotelu, uczestnik musiał rozwiązać wiele zagadek. Gry już raczej nie znajdziecie w sieci. Strona hotel626.com przekierowuje na stronę producenta doritos.com. Znalazłam jednak relację gracza, który opisuje krok po kroku przebieg gry oraz film pokazujący etapy rozgrywki.
Kampania odniosła spory sukces. Ponad 2,5 mln ludzi w 136 krajach odwiedziło Hotel 626. Zebrała również pozytywne opinie krytyków reklamowych oraz liczne nagrody, m.in. Andy Awards 2009, CLIO Awards 2009, Gold Pencil podczas One Show Interactive 2009, Yellow Pencil na D&AD Awards 2009. Doritos poszło więc za ciosem i rok później zaprezentowało projekt Asylum 626, który dla odmiany przenosił graczy do szpitala psychiatrycznego.
Gra wykorzystywała Facebooka i Twittera. Gdy np. uczestnika atakował szaleniec z piłą łańcuchową, jego znajomi natychmiast otrzymywali wiadomość z prośbą o pomoc.
Sukces Hotelu 626 i Asylum 626 pokazuje, że terapie szokowe mogą skutecznie przykuć uwagę odbiorcy i w efekcie zachęcić do zakupu. Dowodem na to jest wymierny fakt, że po eksperymencie z Hotelem 626 producent sprzedał ponad 2 mln paczek chipsów w zaledwie 3 tygodnie! I jak widać nie miało większego znaczenia dość niedorzeczne skojarzenie chipsów z mrocznym hotelem czy psychiatrykiem.
Katowice wciąż walczą. Walczą o zmianę wizerunku z miasta przemysłowego, górniczo-hutniczego, na miasto pełne ciekawych wydarzeń kulturalnych. Mieszkańcy Katowic i miast ościennych (czyli ja również) wiedzą, że na przestrzeni lat wiele się zmieniło. Powietrze jest czyste i lekkie, a sadza już nie brudzi białych koszul. Rozrywka i kultura rozkwita, kopalni już coraz mniej. Wiemy to MY, ale nie wiedzą tego ONI. Ci ONI to mieszkańcy pozostałych polskich miast, którzy wciąż kojarzą Katowice przede wszystkim z górnictwem i zanieczyszczonym powietrzem.
I właśnie dlatego władze miasta pracują nad zmianą sposobu myślenia o Katowicach. W tym celu powstała akcja „Inwazja kultury” w ramach kampanii „Katowice. Miasto wielkich wydarzeń”. Twórcy wykorzystali dumę architektoniczną Katowic – Spodek. Pojawia się on zarówno na plakatach reklamowych, jak i w spocie, który będzie emitowany m.in. w TVN24 i TVP Kultura.
Film stylizowany jest na tzw. breaking news. Katowicki Spodek pojawia się jako niezidentyfikowany obiekt latający, a do mieszkańców Warszawy, Krakowa, Gdańska, Wrocławia, Poznania i Lublina przemawiają Artur Rojek (organizator OFF Festival) oraz Ireneusz Dudek (organizator Rawa Blues Festival). Mają dla mieszkańców tych miast alternatywę w postaci offowych klimatów i jednocześnie zapewniają, że z nimi poczują bluesa.
W sieci można znaleźć komentarze internautów na temat podobieństwa spotu reklamowego z trailerem serialu V:Goście. Padają nawet oskarżenia o plagiat. Ale jakiż to plagiat? Toż to czysta inspiracja. Sami oceńcie.
Internauci zauważyli również (a raczej dosłyszeli), że dżingiel programu przypomina muzykę z wiadomości TV Trwam. Twórcy kampanii podkreślają, że to przypadek. Jednak podobieństwo faktycznie jest przeogromne. Posłuchajcie sami.
Wracając jeszcze do samej kampanii – akcja „Inwazja kultury” to nie koniec pracy nad zmianą wizerunku. Prezydent Uszok sam przyznaje, że jeszcze wiele do zrobienia. Kampania przewidziana jest na bieżący rok i pierwsze półrocze następnego. Po Euro 2012 rozpoczną się kolejne działanie związane z promocją miasta. Koszt kampanii to 1,5 mln zł. Połowa tej kwoty pochodzi z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Realizatorem kampanii jest Grupa Eskadra.
Gosia Zychalska, marketer, copywriter/webwriter, bloger.
Miłośniczka anime, białej herbaty i piłkarzyków.
Piotrze! Może warto spróbować z Google AdWords? Warte zainteresowania, ponieważ...
@Michał Przepraszam, że po pół roku, ale siedzę i googluję sobie co mi do głowy wpadnie i poznaję...
W sumie nie jest to pierwszy przypadek, kiedy polskie miasta promują się dzięki...