zychalska.com marketing, reklama, public relations

“Cenzura to reklama na koszt państwa.”

Federico Fellini

pobierz Adobe Flash player

Dzisiaj shockvertising – takie reklamy zapadają w pamięć na długo, niekoniecznie pozytywnie… Przeważnie emanuje z nich erotyka (czasem granicząca z pornografią) i przemoc. Kiedy zostają przekroczone granice? Myślę, że to kwestia indywidualnego odbioru, a o tym decyduje charakter człowieka, jego wrażliwość, kultura, często religia, wiek, płeć, doświadczenie życiowe oraz wiele innych elementów. Bohaterami tego typu reklam są nie tylko ludzie, ale także zwierzęta. I właśnie od zwierząt chciałabym zacząć…

5050_large1.jpg

renault5tb.jpg

Jako odwieczna miłośniczka zwierząt, nie pozostaję obojętna na te zdjęcia. Jedno i drugie wywołuje u mnie duże emocje. Pierwsze ściska za serce, bo przypomina o ogromnym problemie porzucania zwierzaków. Drugie natomiast budzi złość i oburzenie – najchętniej zabrałabym facetowi pistolet i przystawiła do głowy twórcy tej reklamy. Czy skutecznej? Może ktoś w odruchu złapał za słuchawkę telefonu i kupił tę brzydką Thalię, aby uratować psa. Nie wiem. Ja z pewnością bym zadzwoniła, ale po to, żeby pogratulować braku smaku i wyczucia.

A teraz czas na seks – oczywiście w wydaniu ludzkim, nie zwierzęcym;) Niecały rok temu Organizacja Sensoa, zajmująca się promocją zdrowia i edukacją seksualną, przeprowadziła kampanię, w której akcentowała wagę świadomego współżycia, zrozumienia między partnerami oraz wzajemnej odpowiedzialności w obliczu zagrożenia wirusem HIV. Forma była niezwykle odważna.

1.jpg

2.jpg

3.jpg

Przekaz płynący z plakatów: “Oralnie, waginalnie, analnie… A  może werbalnie? Mów o swoich upodobaniach, oczekiwaniach, o tym jak daleko chcesz się posunąć – i oczekuj tego samego od partnera. Bo dobre porozumienie oznacza dobry seks.” Jedno jest pewne: w Belgii może to i przeszło, ale w Polsce byłoby nie do przyjęcia.

Seks (i często przemoc) króluje także w reklamach Dolce&Gabbana. Społeczeństwo uznało, że to zdjęcie przedstawia scenę gwałtu.

4.jpg

Poza tym, że nie widzę związku tego pseudogwałtu z ubraniami, reklama ta – mimo, że wywołała ogromne oburzenie w Hiszpanii i we Włoszech – nie budzi u mnie niesmaku. Bo co się właściwie dzieje na tym zdjęciu? Pięciu przystojnych mężczyzn i jedna piękna kobieta, której zamknięte oczy i rozchylone usta wysyłają jedną tylko informację – jest jej dobrze… Ona jedna, ich grupka… Przecież to dużo bardziej niż gwałt przypomina spełnienie marzeń sennych nie jednej kobiety. Nie twierdzę, że kreacja D&G mi się podoba, ale z pewnością nie wzbudza tak negatywnych emocji, jak ta poniżej.

pumaad8rj.jpg

Reklama ta jest conajmniej niesmaczna. Odkąd ją zobaczyłam, mam z Pumą tylko jedno skojarzenie. Chyba nietrudno się domyślić jakie. Shockvertising w tym wydaniu zdecydowanie mi się nie podoba. Tak samo jak nie przypadła mi do gustu reklama męskiej bielizny JBS.

zwlosem_plik_20070925222344_951.jpg

Co ta pani właściwie robi? Bo chyba nie sprząta… Zaraz zaraz… Czy ona wącha męskie slipy? To już przekracza wszelkie granice… Na dodatek wygląda wulgarnie i wcale nie seksownie (no chyba że panowie mają inne zdanie). Jestem zdecydowanie na nie.

W reklamach mocno nasyconych erotyzmem przeważnie główną rolę odgrywają kobiety. Wiadomo – płeć piękna;) Na atrakcyjne i seksowne panie często się mawia “niezłe dupy”. Poniżej dupy w nieco innym wydaniu.

dupa1.JPG

dupa2.JPG

dupa3.JPG

Na pomysł akcji wpadli ekolodzy, którzy chcieli zwrócić uwagę na problem zanieczyszczania środowiska ściekami. Trzeba przyznać, że koncepcja genialna. Bardzo dobitna, trochę zniesmaczająca, aseksualna, ale taka właśnie ma być. Kreacja w shockvertisingu nie powinna być nałożona na reklamę, lecz w nią wkomponowana. W tym przypadku dokładnie tak jest. Strzał w dziesiątkę!

Na koniec chciałabym przypomnieć o eksperymencie pewnego włoskiego artysty – Piera Manzoniego. W maju 1961 roku zapakował on własne odchody do dziewięćdziesięciu puszek (po 30 gram każda), opatrzył je etykietą z nazwą “Gówno artysty” i postanowił sprzedać za cenę ich wagi w złocie. Co ciekawe – udało mu się! Puszki rozeszły się jak ciepłe bułeczki (jednak bułeczek w nich nie było;)) i trafiły do licznych zbiorów sztuki na całym świecie. Manzoni podsumował swój eksperyment takim słowami: “rynek daje przyzwolenie na sprzedawanie wszystkiego pod warunkiem, że jest to sygnowane marką.” Czy zatem szokowanie wzmacnia atrakcyjność marki? Bo szok niewątpliwie był, gdy wszystkie puszki w wyniku korozji i nadmiernego ciśnienia powstałego gazu eksplodowały. Po historii z ”Gównem” Manzoniego nasuwa się jedna konkluzja: wszystko ma swoje granice. Nawet w reklamie powinna obowiązywać pewna nieprzekraczalna miara szokowania, bowiem przesada na dłuższą metę może obrócić się przeciwko reklamodawcy.

kategoria:


dodaj komentarz

Formularz dodawania komentarzy

dodaj do