zychalska.com marketing, reklama, public relations

„Cenzura to reklama na koszt państwa.”

Federico Fellini

pobierz Adobe Flash player

Nie jestem przeciwna wykorzystywaniu motywów seksualnych w reklamach, o ile sensownie nawiązują do produktu i są zastosowane z głową. Nie neguję też odsłoniętej piersi czy pośladka na plakacie, o ile nie naruszają zasad dobrego smaku i nikogo nie obrażają. Są jednak pewne reklamy, które swą prymitywną koncepcją wzbudzają żal i politowanie. Jak najbardziej można je nazwać seksistowskimi, jednak oprócz tego mają jeszcze jedną wspólną cechę – wykorzystują skojarzenia językowe w sposób dość prymitywny i mało wybredny.

Naga lub skąpo ubrana kobieta w reklamie przemawia głównie do mężczyzn o wykształceniu podstawowym, zawodowym lub średnim. Dlatego ponętna blondynka z dużym biustem i wyzywającym spojrzeniem nadaje się do reklamowania typowo męskich produktów. Najczęściej są to produkty z branży budowlanej, blacharskiej, remontowej itp. Takie reklamy bazują na starej, odwiecznej prawdzie – facet zawsze chętnie spojrzy na atrakcyjną kobietę. Nieważne jaki produkt jest reklamowany. Ważne, że seksowna kobieta na plakacie zawsze wzbudzi zainteresowanie. A im skromniejsze wykształcenie, zarobki i ogólny poziom danego osobnika, tym więcej śliny kapie na widok takiej reklamy.

Kierując się powyższą logiką powstają tzw. „seksistowskie reklamy”. Jednak te reklamy zawierają coś więcej niż zdjęcia kobiet – zawierają slogany, które w połączeniu z obrazem mają się odpowiednio kojarzyć.

Zacznę od reklamy gorzowskiej firmy blacharsko-dekarskiej. Dziewczyna w mini „robi dobrze”. Właściciel firmy miał na myśli, że to on robi dobrze, bo ma certyfikat ISO. Sam jednak nie wziął udziału w reklamie (mimo, że to on przecież robi dobrze), bo – jak stwierdził – na plakacie musiała być kobieta.

reklama firmy blacharskiej

Outdoor firmy RuckZuck, producenta drzwi i podłóg – leżę idealnie, majtki też nieźle ściągam.

reklama podłóg RuckZuck

Gładź gipsowa Megaron. Reklama wzbudziła protest feministek, które skarżyły się na uprzedmiotowienie kobiety. Na stronie jedyniesluszne.blox.pl znajdziecie całkiem niezłą przeróbkę reklamy, która pojawiła się w Krakowie.

reklama gładzi megaron

Takie reklamy zwrócą uwagę budowlańców, ale czy są skuteczne? Potencjalny klient zapamięta nagą kobietę, ale czy zapamięta produkt? Czy w ogóle zwróci uwagę na nazwę firmy?

Do seksistowskich reklam wykorzystujących tego typu skojarzenia językowe w branży budowlanej już zdążyłam się przyzwyczaić. Dziwi mnie natomiast dlaczego po taką konwencję sięgają agencje reklamowe, szkoły nauki jazdy, salony meblowe czy sklepy internetowe. Przecież ich grupą docelową są nie tylko (prości) mężczyźni. Poniżej przykłady z różnych branż.

Agencja reklamowa P….Design z Koszalina zrobi dobrze… reklamę. Kreacja (raczej przez małe „k”, ale wyszło duże, bo to początek zdania) pasuje bardziej na reklamę agencji towarzyskiej. Reklama została nominowana do tytułu najgorszej w 2010 roku w konkursie „Chamlety”.

reklama agencji pdesign

M&J Fabryka Druku i Reklamy również sięgnęła po przekaz niskich lotów i… również była nominowana w konkursie „Chamlety”.

reklama fabryki druku i reklamy

Poniższe zdjęcie pochodzi z bloga wkurwiamnie.blox.pl, jednak miałam „przyjemność” widzieć billboard na własne oczy.

reklama media markt

Na blogu Natalii Hatalskiej znalazłam kolejne dwa zdjęcia. Reklama ogólnopolskiej inicjatywy zrzeszającej sieci szkół jazdy Prawko.pl…

reklama szkoly jazdy

… oraz sklepu internetowego ActivLab.

reklama sklepu internetowego

Czas na billboard mebli Torino – spadające ceny i spadające majtki. Na tę reklamę wpłynęła skarga do Komisji Etyki Reklamy. Autor protestu  ocenił, że billboard narusza dobre obyczaje i dyskryminuje panie. Co ciekawe, Komisja uznała, że reklama nie złamała norm etycznych ani też nie uchybiła godności kobiety.

reklama mebli torino

Również Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Lublinie pokusił się o seksualne skojarzenia. Billboard reklamuje nowe baseny nad Zalewem Zemborzyckim. Kreacja mocno zbulwersowała lubelską organizację Homo Faber, działającą w obszarze praw człowieka. Protest można przeczytać na stronie stowarzyszenia. Trochę rozbawiło mnie stwierdzenie, że „…miejskie baseny nie są obiektem, których klientami są jedynie nabuzowani testosteronem prości, prymitywni mężczyźni, na których taka reklama z pewnością zadziała, ale w dużej mierze kobiety i dzieci.” Prawda to niepodważalna, ale ten ton słuchaczki Radia Maryja jest rozbrajający:)

reklama mosir lublin

Na koniec reklama firmy KorJar GSM zajmującej się serwisowaniem telefonów komórkowych. Tak prymitywna, że już nie chce mi się jej komentować.

reklama korjargsm

Zdjęcie pochodzi ze strony pkaczynski.pl.



komentarze

(11)
  • Witek Koroblewski 2011-03-30 10:42:59

    Z całym szacunkiem, ale klientami takiej na przykład agencji reklamowej P….Design z Koszalina nie są międzynarodowe korporacje, tylko właśnie wspomniani (prości) mężczyźni, dla których szczytem finezji jest hasło „Kładą się, jak PaNela Anderson. Panele Podłogowe”. Większość zacytowanych przez Ciebie reklam to taka właśnie półchałupnicza twórczość. I nie ma się co zżymać, bo tak działa rynek. Klient chce – klient dostaje. I najwyżej rynek, przez wzrost lub spadek obrotów, trafność takich reklam zweryfikuje.

    Pozdrawiam.

  • Paweł Kaczyński 2011-03-30 17:02:55

    Bardzo fajne podsumowanie. Z przyjemnością przeczytałem artykuł, który prowadził mnie od początku do końca po poruszonym temacie. Co do wypowiedzi Witka: odnoszę wrażenie, że Gosi nie chodziło o to jak jest i, że należy się z tym pogodzić, a raczej o zestawienie jak jest/jak powinno być. Uważam, że kwestia odpowiedzialności za kulturę, normy, obyczajowość na które reklama niewątpliwie wpływa to bardzo ciekawy i kontrowersyjny temat. Z jeden strony można przyjąć w pełni zrozumiałą postawę: „robimy to na co jest popyt”, z drugiej natomiast znacznie trudniejszą: „uczymy branżę pewnych standardów pracy”. Czekam Gosiu na następne artykuły :)

  • Gosia Zychalska 2011-04-01 10:31:56

    Witek Koroblewski – a nie pomyślałeś, że klientami takiej agencji reklamowej P….Design są też kobiety? Gdy pracowałam w „nie-agencji”, tylko innej firmie usługowej, to często kontaktowałam się z agencją reklamową jako zleceniodawca. Na tym świecie żyją nie tylko faceci;)

    A o co mi chodziło w tym zestawieniu? Chciałam pokazać, że o ile tego typu reklamy do branży budowlanej itp. ujdą, bo klientem jest w 90% prosty facet, to dziwi mnie zastosowanie tej koncepcji w pozostałych przypadkach. Źle dobrano przekaz (już nie ważne czy górnolotny, czy prymitywny) do grupy docelowej.

    Paweł Kaczyński – a może wcale nie trzeba wybierać? Można uczyć standardów i jednocześnie ze smakiem robić to, na co jest popyt. Tylko do tego trzeba odrobinę wysilić mózgownicę, a większość agencji woli iść na łatwiznę:]

  • Artur_Hawran 2011-04-01 20:01:10

    Ciekawe przykłady reklam z dwuznacznym przekazem. Widać w niektórych przykładach duża kreatywność i pomysłowość, dlatego takie reklamy przykuwają uwagę, intrygują i zostają w pamięci potencjalnego klienta na dłużej. Jednak w naszym kraju tego typu kreatywnych reklam zarówno w prasie jak i w tv jest stosunkowo niewiele, a szkoda.

  • Gosia Zychalska 2011-04-05 07:38:05

    Hmm… piszesz serio Artur czy tylko się zgrywasz?

  • Witek Koroblewski 2011-04-06 12:35:45

    Jeśli klientkami takiej agencji reklamowej P… Design są też kobiety, to znaczy, że twórczość agencji wcale im nie przeszkadza. A jeśli nawet przeszkadza to nie do tego stopnia, żeby nie robić z agencją P interesów. Bo przecież zamiast do agencji P można w każdej chwili iść do agencji D. Rynek reklamowy jest bardzo konkurencyjny zarówno w skali lokalnej, jak i krajowej.

    No i jestem zwolennikiem zasady, że dopasowanie przekazu do grupy docelowej najlepiej weryfikuje rynek, a nie (choćby i najmądrzejsi) eksperci.

    Pozdrawiam.

  • Paweł Kaczyński 2011-04-09 13:33:41

    Jakkolwiek lubię Twoje idealistyczne myślenie Gosiu, jest ono zupełnie odrealnione o czym wydaje mi się wiesz :) Za to, że agencja będzie robić reklamy skuteczne i zarazem etyczne, ładne lub estetyczne nikt dodatkowych pieniędzy nie zapłaci. Jaki jest tu zatem zysk dla agencji, żeby dodatkowo „wysilać mózgownicę”. Nie wiem też co złego jest w wybieraniu rozwiązań łatwiejszych, kiedy ich skuteczność jest porównywalna. Trochę mi się to kojarzy z myśleniem: „chcę lecieć do Stanów Zjednoczonych to pojadę na rowerze zamiast lecieć samolotem, bo tak się bardziej wysilę i nie zanieczyszczę środowiska”. Nie twierdzę przy tym, że te reklamy są dziełami sztuki. Twierdzę, że pewne rzeczy są jakie są: faceci ciągle myślą o seksie, wszystkim zależy na pieniądzach, reklamy mają przynosić zysk, a nie być dziełami sztuki. Można z tym polemizować, a można po prostu zaakceptować, że tak jest.

  • Gosia Zychalska 2011-04-14 09:16:23

    To nie jest idealistyczne myślenie, tylko stwierdzenie wynikające z obserwacji. Daleko nie trzeba szukać – assvertising Apple. Nie powiesz chyba, że coś takiego nie wymaga choćby najmniejszej kreatywności, a do tego jest estetyczne i ładne, ma zabarwienie erotyczne (podoba się panom, oj podoba) i nie jest kompletnie od czapy, wręcz przeciwnie. Da się? Da się :)

  • Grzegorz Działa 2011-04-17 19:27:42

    Rzeczywiście żenada na maksa – wpadając nawet w bełkotliwą nowomowę.

    Z tych wszystkich przykładów broni się tylko gładź (chociaż ten tatuaż wygląda jak żylak na łopatce) i może jeszcze Wielkie rzeczy. Reszta dno w stylu najgorszej maści celebrytów.

  • Artur Kępa 2011-06-23 20:45:37

    Fakt, że Gosia przytacza powyższe reklamy na swoim blogu świadczy, że ów kreacje są bardzo dobre. O reklamie powinno się mówić. Tylko wtedy reklama jest skuteczna. Czy mówi się źlę czy dobrze, to już ma mniejsze znaczenie.

    Sex sells – nie przez przypadek uknuło się w branży reklamowej takie pojęcie. Skojarzenia działają… są skuteczne. I chwała twórcom… osiągnęli swój cel… czy prymitywnie czy nie… skutecznie!

    Swoją drogą Czeladź M1 rządzi! ;)

  • Andrzej 2011-07-14 03:34:47

    Witam Wszystkich.
    Nie napiszę nic odkrywczego, dla mnie te reklamy są kiepskie i tyle… może co do innych kwestii poruszonych przez Gosię to widzimy to inaczej, choć może to tylko kwestia uściślenia języka jakim się posługuje (zdefiniowanie pojęć), by móc się lepiej zrozumieć.
    Nie wiem jaki był Twój cel w poruszaniu takiego tematu. Reklamę robimy dla klienta „docelowego” – nie musi do nas trafiać jeśli nią nie jesteśmy.
    Po prostu masz dane (grupa docelowa, produkt, znasz dotychczasowe przekazy firmy, ile za to dostajesz, itd) do podjęcia decyzji i robisz to albo nie.
    Emocjonalne traktowanie „odbiorców”:
    „…a im skromniejsze wykształcenie, zarobki i ogólny poziom danego osobnika, tym więcej śliny kapie na widok takiej reklamy”
    - nie ma sensu. Brrry… jak to brzmi „ślina kapie”?
    „Jesteśmy otwarci na klienta” z Panią „za kwadrans 15:00″… (ok. przeginam) Uśmiechnięta modelka (ładna) – wizerunek nie tak bardzo „uprzedmiotowiony”, grafika w miarę (OK.kwestia gustu)… i czytam „jesteśmy otwarci na klienta”. Kto? Pan Henio o owłosionych rękach jak bochny na których zaplata warkoczyki w kształcie kotwic?
    Sadzę że w większości przypadków reklamy te, to odzwierciedlenie przekonań (gustów) jej właścicieli… Ktoś sprawdzał ich skuteczność? Nie sądzę…
    Te reklamy są po prostu kiepskie…
    Pozdrawiam
    Andrzej Q.


dodaj komentarz

Formularz dodawania komentarzy


dodaj do


o mnie

Gosia Zychalska, marketer, copywriter/webwriter, bloger.
Miłośniczka anime, białej herbaty i piłkarzyków.

więcej »
Formularz wyszukiwania
popieram kodeks blogerów
Pomóż chorym zwierzętom
Pomóż zwierzętom i noś opaskę