Papa John’s - pizza na zawołanie

Nie trzeba wydawać milionów na kampanię, aby była skuteczna. Ba! Często osiągnięte wyniki są odwrotnie proporcjonalne do poniesionych nakładów. Najważniejszy jest pomysł, a na dobry pomysł nie zawsze łatwo wpaść. Paradoksalnie najprostsze rozwiązania okazują się najlepsze. Tak było w przypadku reklamy dostawcy pizzy Papa John’s, stworzonej przez agencję Saatchi&Saatchi.

pizza-1.jpg

Właśnie wróciłeś z pracy i umierasz z głodu. Myślisz “co by tu zjeść…” i zaglądasz do lodówki. Widok nie najświeższego sera (i tylko sera) zmusza Cię albo do wybrania się na szybkie zakupy, albo do zamówienia czegoś z dostawą do domu. I nagle słyszysz dzwonek do drzwi. Spoglądasz przez wizjer i widzisz… dostawcę pizzy oczywiście z pizzą! Szczęśliwy otwierasz drzwi, już prawie czujesz zapach sera (tym razem świeżego), chcesz sięgnąć po portfel, a tu… niespodzianka - nikogo nie ma. Widzisz jedynie przyklejoną do wizjera plakietkę (o ile oczywiście coś Cię podkusi, aby obejrzeć drzwi z zewnętrznej strony - załóżmy, że tak;)).

pizza-2.jpg

Papa John’s nie pozwoli Ci umrzeć z głodu - zadzwoń i zamów pizzę, a lada moment zjawi się dostawca, który wręczy Ci ją z uśmiechem na twarzy. Bez kłopotu, bez wychodzenia z domu, 24 godziny na dobę - wystarczy jeden telefon.

Za tę nadzwyczaj prostą reklamę agencja otrzymała nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Reklam w Cannes w 2006 roku. I pomyśleć, że budżet kampanii nie przekroczył 200 dolarów… (Marketing-news.pl)

4 Responses to “Papa John’s - pizza na zawołanie”

  1. paolka Says:

    Pomysł genialny, a jaka praktyczna wizytówka zarazem:) W skali od 0-6 daje 5+, bo przez takiego przystojniaka za drzwiami za często zamawiałabym pizze;/ A o linie trzeba dbać:)

  2. Gosia Zychalska Says:

    Trzeba, trzeba ;) Swoją drogą to niezła zabawa - dzwonisz do drzwi i uciekasz :D Przypomina mi się dzieciństwo, kiedy to takie numery robiło się sąsiadom ;)

  3. paolka Says:

    Hehe to niezły dzikus był z Ciebie;) Ale spoko też to przerabiałam;)

  4. Gosia Zychalska Says:

    Raczej dowcipniś ;) Jako dzikus bałabym się to zrobić :D

Leave a Reply