zychalska.com marketing, reklama, public relations

„Cenzura to reklama na koszt państwa.”

Federico Fellini

pobierz Adobe Flash player

Katowice wciąż walczą. Walczą o zmianę wizerunku z miasta przemysłowego, górniczo-hutniczego, na miasto pełne ciekawych wydarzeń kulturalnych. Mieszkańcy Katowic i miast ościennych (czyli ja również) wiedzą, że na przestrzeni lat wiele się zmieniło. Powietrze jest czyste i lekkie, a sadza już nie brudzi białych koszul. Rozrywka i kultura rozkwita, kopalni już coraz mniej. Wiemy to MY, ale nie wiedzą tego ONI. Ci ONI to mieszkańcy pozostałych polskich miast, którzy wciąż kojarzą Katowice przede wszystkim z górnictwem i zanieczyszczonym powietrzem.

I właśnie dlatego władze miasta pracują nad zmianą sposobu myślenia o Katowicach. W tym celu powstała akcja „Inwazja kultury” w ramach kampanii „Katowice. Miasto wielkich wydarzeń”. Twórcy wykorzystali dumę architektoniczną Katowic – Spodek. Pojawia się on zarówno na plakatach reklamowych, jak i w spocie, który będzie emitowany m.in. w TVN24 i TVP Kultura.

Film stylizowany jest na tzw. breaking news. Katowicki Spodek pojawia się jako niezidentyfikowany obiekt latający, a do mieszkańców Warszawy, Krakowa, Gdańska, Wrocławia, Poznania i Lublina przemawiają Artur Rojek (organizator OFF Festival) oraz Ireneusz Dudek (organizator Rawa Blues Festival). Mają dla mieszkańców tych miast alternatywę w postaci offowych klimatów i jednocześnie zapewniają, że z nimi poczują bluesa.

Zobacz plakaty reklamowe >

W sieci można znaleźć komentarze internautów na temat podobieństwa spotu reklamowego z trailerem serialu V:Goście. Padają nawet oskarżenia o plagiat. Ale jakiż to plagiat? Toż to czysta inspiracja. Sami oceńcie.

Internauci zauważyli również (a raczej dosłyszeli), że dżingiel programu przypomina muzykę z wiadomości TV Trwam. Twórcy kampanii podkreślają, że to przypadek. Jednak podobieństwo faktycznie jest przeogromne. Posłuchajcie sami.

Wracając jeszcze do samej kampanii – akcja „Inwazja kultury” to nie koniec pracy nad zmianą wizerunku. Prezydent Uszok sam przyznaje, że jeszcze wiele do zrobienia. Kampania przewidziana jest na bieżący rok i pierwsze półrocze następnego. Po Euro 2012 rozpoczną się kolejne działanie związane z promocją miasta. Koszt kampanii to 1,5 mln zł. Połowa tej kwoty pochodzi z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Realizatorem kampanii jest Grupa Eskadra.


O dobrych projektach warto pisać, dlatego z przyjemnością przyczynię się do zwiększenia liczby publikacji o najnowszym projekcie marki Dulux. Let’s Colour to akcja o globalnym zasięgu, której celem jest przeobrażenie miejskich przestrzeni z szarych w barwne i tętniące energią. Nie chodzi tu jednak wyłącznie o malowanie świata. W inicjatywie tej ważny jest przede wszystkim wątek społeczny. W proces kolorowania przestrzeni Dulux angażuje ludzi. Zachęca mieszkańców do wspólnego odmieniania otaczającej ich rzeczywistości za pomocą koloru. Dzięki temu miejsca, w których żyją, stają się piękniejsze i bardziej energetyczne, a oni sami czują się lepiej.

Malowanie świata odbyło się już w wielu krajach, m.in.:

  • w Brazylii – soczystych kolorów nabrała dzielnica Lapa w Rio de Janeiro,
  • w Wielkiej Brytanii – bajeczna stała się szkoła podstawowa Virginia Primary School w dzielnicy Tower Hamlets w Londynie,
  • we Francji – artyści kolorem ożywili ściany w Marsylii, Lyonie i Paryżu,
  • w Indiach – tony farb ubarwiły plac, miejscową szkołę oraz główną ulicę Jodhpur.

Zobaczcie jak pięknie może zmieniać się rzeczywistość. To naprawdę robi wrażenie.

Dzięki Duluxowi również Polska zrobiła się tęczowa (oficjalna strona Dulux Let’s Color Polska). W ostatnich miesiącach kolorowy pociąg Dulux przejechał przez wybrane miasta (Warszawa, Sopot, Kraków) i zostawił w nich całą paletę barw. W projekcie, oprócz lokalnych społeczności, wzięli udział znany rysownik Przemek „Trust” Truściński  oraz grupa Good Looking. To spod ich pędzla na dworcach kolejowych powstał oryginalny wzór, który mieszkańcy mogli osobiście pomalować. Wszelkie narzędzia (pędzle, wałki, drabiny i oczywiście farby) zapewnił Dulux.

I tym sposobem nowe, barwne oblicze zyskał dworzec Warszawa-Powiśle (28.05), dworzec w Sopocie (25.06) oraz stacja Kraków-Płaszów (23.07, czyli dzisiaj). Poniżej prezentuję tylko wybrane zdjęcia (z Warszawy i Sopotu). O wiele więcej znajdziecie na polskiej stronie projektu Let’s Color oraz na profilu Let’s Color Polska w serwisie Facebook.

Dulux Let's Color w Warszawie

Dulux Let's Color w Warszawie

Dulux Let's Color w Warszawie

Dulux Let's Color w Sopocie

Dulux Let's Color w Sopocie

Dulux Let's Color w Sopocie

Zobaczcie jeszcze jak w przyśpieszonym tempie (technika time-lapse) wyglądało malowanie dworca w Sopocie…

… oraz w Warszawie.

Wśród producentów farb Dulux zawsze był dla mnie numerem 1. Był, jest i wygląda na to, że jeszcze długo będzie. Głównym tego powodem jest przede wszystkim wysoka jakość produktów. Pomalowane ściany faktycznie na długo zachowują świeżość koloru. Dzięki przeprowadzonej akcji wizerunek marki jeszcze więcej zyskał w moich oczach. I myślę, że nie tylko w moich. Teraz wiem, że Dulux, oprócz tego, że jest dobry (w sensie jakości produktu), to jest również… fajny:)


Przeważnie środki na gazy i wzdęcia (tudzież inne dolegliwości natury fizjologicznej) reklamowane są dość zachowawczo. Nic w tym dziwnego – wszakże bąki to wstydliwy temat. Prawie zawsze bohaterką spotu jest kobieta (ponoć to płeć piękna ma częściej problemy gastryczne), która nieco zawstydzona opowiada o swoich dolegliwościach. W dalszej kolejności mamy wizualizację jelit, pękające bąbelki imitujące gazy, a na końcu reklamy znowu ta sama pani, z tym że już nie wzdęta, a uśmiechnięta. Nuuuuda.

Agencja DraftFCB pokazała, że można inaczej. Dla producenta leku na wzdęcia Luftal przygotowała spot, który do samego końca nie wskazuje jaki produkt jest reklamowany. A gdy już wszystko staje się jasne, nie czujemy wstydu czy zażenowania. Jest natomiast rozbawienie.

Reklama w błyskotliwy sposób przełamuje społeczne tabu i z dużą śmiałością podejmuje mało wdzięczny temat. Myślę, że twórcom udało się zbudować pozytywne (a już przynajmniej nie krępujące) skojarzenia z produktem mającym rozwiązać kłopotliwy problem. Humorystyczne podejście do wstydliwych dolegliwości widać także na naszym podwórku, np. w reklamie środka na hemoroidy. Jest to jednak rzadkość. A szkoda.