Imię i nazwisko: Gosia Zychalska
Wiek: 28 lat
Płeć: od urodzenia K;)
Wykształcenie: wyższe (AE Katowice,
Marketing na rynkach krajowych
i międzynarodowych)
Profesja: Specjalista ds. marketingu
Zainteresowania: marketing, reklama, PR, sport (narty, siatkówka, fitness, piłka nożna stołowa – tzw. “piłkarzyki”), zdrowie i uroda, ziołolecznictwo, wizaż i stylizacja
Największa zaleta: zdolność szybkiego przyswajania wiedzy
Największa wada: przejmowanie się na zapas;)
Lubię: mięso, pić z kubka zupę pomidorową, białą i zieloną herbatę, ciemną czekoladę z orzechami, zapach kawy, jesienne i zimowe wieczory spędzane w domu, burze z piorunami, zapach wiosny w powietrzu, przykuwać uwagę, dominować, buszować w sieci, pisać, snuć plany i marzenia, wyjść na imprezę i bawić się do białego rana, grać w piłkarzyki, spać, dobrze wyglądać, czuć się sexy, dbać o siebie, prowokować, czuć przewagę, czytać, oglądać zdjęcia sprzed lat, wszystkie zwierzęta świata, mojego Maksia, zapach “Pure Woman” Bruno Banani, “In the air tonight” Phil’a Collinsa, Brokedown Palace “Damaged”, Don’a Johnson’a w ”Miami Vice”, bajki anime, poznawać ludzi, lato na wsi w domu moich rodziców, zakupy, Kraków, Kielce, Mielno, kontakt wzrokowy, jazdę samochodem, swoich znajomych, gorący prysznic, olejki i kadzidła zapachowe (opium, drzewo sandałowe, piżmo), emocje związane z nowymi wydarzeniami, oryginalnych ludzi, czuć, że kocham i czuć się kochaną, przejmować inicjatywę, ciemne oczy, zapach zgaszonej świeczki, ciepło, odwiedzać miejsca sprzed lat, uśmiechać się, czuć satysfakcję z dobrze wykonanej pracy oraz wiele, wiele innych rzeczy…
Nie lubię: papierosów, koperku, zimna, brudnych butów, dżinsów bez stretchu, uczucia bezradności, gdy dzieją się rzeczy, na które nie mam wpływu, cwaniactwa, braku wrażliwości, głupoty, łez najbliższych, uczucia zawstydzenia, świadomości, że wszystko przemija, gryzących, wełnianych swetrów… To by było na tyle. Jak widać więcej rzeczy jednak lubię;)
Gosia Zychalska, zawodowo związana z marketingiem i PR.
Miłośniczka anime, białej herbaty i piłkarzyków.
Nie mówiąc o tym jak wielkim plagiatem jest to, że cała masa dostarczycieli mięs pakuje...
Ciekawe jak oni tą mysz wytrenowali?:P Ociupinkę przydługa, jakby specjalnie do sieci...
“A w reklamie przecież chodzi m.in. o to, aby przykuć uwagę i zapaść w pamięć”,...
A teraz pytanie – czy to w ogóle odniosło skutek? Dziwi mnie, że kampanie reklamowe...
mam tel. w 36i6. ale nie mogę się zarejestrować na ‘chill bill’.czemuu.?;//