Ludzkie mięso tu i tam
Wertując kartki internetu natknęłam się na zdjęcia z kampanii, której motyw przewodni wydał mi się znajomy. Zerknęłam w spis treści i na stronie 1 908 786 znalazłam odpowiedź. W ubiegłym roku pisałam o akcji przeprowadzonej przez organizację PETA, która nawoływała do przejścia na wegetarianizm. Ludzkie ciała na styropianowych, ogromnych tacach zawinięte w folię spożywczą miały mrozić krew w żyłach. I faktycznie to robiły.


Niemalże identyczny motyw został wykorzystany przez Mikado Publicis na zlecenie rządu Luksemburga w kampanii z marca br. “If you pay a prostitute, you’re financing human trading” (Płacąc prostytutce finansujesz handel ludźmi).


Zdjęcia nagich kobiet na styropianowych tackach owiniętych folią spożywczą można było zobaczyć w prasie oraz na plakatach outdoorowych. W bardziej namacalnej wersji ambientowej paczki z „ludzkim mięsem” dostępne były w dziale produktów mięsnych w supermarketach.
Celem kampanii było uświadomienie ludziom, że kobiety wykorzystywane do prostytucji traktowane są jak towar, a klienci agencji towarzyskich, korzystając z usług prostytutek, przykładają do tego rękę. O innej części ciała już nie wspomnę…
Plagiat czy może zwykły zbieg okoliczności? Pójście na łatwiznę czy raczej niedopatrzenie? Całkiem niedawno na blogu Radka Łukasiewicza miała miejsce gorąca dyskusja na temat kopiowania pomysłów. Faktem jest, że obecnie nie trudno o kreacje podobne do siebie. Ale czy to może być usprawiedliwieniem dla agencji reklamowych? Czy nie powinno być tak, że zanim dana kreacja ujrzy światło dzienne, należałoby sprawdzić czy nie będzie to jej drugie życie?
Ocenę pozostawiam Wam. Ja tym razem poprzestanę na roli “dostarczyciela” tematu do dyskusji.




