Jeść mięso czy nie jeść? Oto jest pytanie!
Myślę, że wszyscy znamy organizację PETA (People for the Ethical Treatment of Animals), dlatego też odpuszczę sobie elaboraty na jej temat i przejdę od razu do rzeczy.
Oto zdjęcia z jednej z kampanii nawołującej do niejedzenia mięsa:



Aż mrozi krew w żyłach. Szok, zaskoczenie i chwila refleksji w jednym. Idealna koncepcja kampanii społecznej, która z definicji ma przecież wprawiać w osłupienie. Ale tak szczerze – czy to spowoduje, że ludzie przestaną jeść mięso i przejdą na kiełki i kotlety sojowe?
Ludzkie, ociekające krwią ciała zawinięte w folię – mocne, trzeba przyznać. Jednak większe emocje wzbudziła we mnie naga (no prawie, zostały jej jeszcze majtki), ciężarna kobieta, która niczym zwierzę w klatce nawołuje do przejścia na wegetarianizm.
Walka o prawa zwierząt – ok, ale czy trzeba to robić kosztem godności ludzkiej? Z drugiej strony Noemie Ventura sama na to poszła godząc się publicznie odgrywać rolę świnki. Jedno jest pewne – trzeba mieć w sobie dużo odwagi (a może głupoty?), aby zrobić coś takiego.
Interesującą kampanię przeprowadził również Dexter – ludzkie mięso na sprzedaż. Zamiast kurzych łapek mamy łapkę pana Zdzisia. Hmm, ile za kilogram?
Człowieka poznaje się po tym, jak traktuje swoich młodszych braci. Zgadzam się, że zwierzęta mają swoje prawa, których powinna przestrzegać każda istota ludzka. I to bez dyskusji. Jednak w moim rozumieniu przestrzeganie tych praw niekoniecznie musi oznaczać przejście na wegetarianizm. Problem leży raczej w tym, jak zwierzęta są traktowane i - muszę użyć tego słowa – zabijane, zanim trafią na nasz stół. Wiem, brzmi okropnie, ale tak ten świat jest już stworzony. Myszka zje konika polnego, ją samą wąż, węża dopadnie jastrząb, a jastrzębia – tygrys. Człowiek również jest mięsożerny i nie powinien z tego powodu być postrzegany jako barbarzyńca. Co innego hodowcy zwierząt, którzy trzymają je w ciasnych klatkach i zabijają w męczarniach. I z tym właśnie powinna walczyć PETA.





