Jak wodne bąbelki kamuflują wiaterki
Przeważnie środki na gazy i wzdęcia (tudzież inne dolegliwości natury fizjologicznej) reklamowane są dość zachowawczo. Nic w tym dziwnego – wszakże bąki to wstydliwy temat. Prawie zawsze bohaterką spotu jest kobieta (ponoć to płeć piękna ma częściej problemy gastryczne), która nieco zawstydzona opowiada o swoich dolegliwościach. W dalszej kolejności mamy wizualizację jelit, pękające bąbelki imitujące gazy, a na końcu reklamy znowu ta sama pani, z tym że już nie wzdęta, a uśmiechnięta. Nuuuuda.
Agencja DraftFCB pokazała, że można inaczej. Dla producenta leku na wzdęcia Luftal przygotowała spot, który do samego końca nie wskazuje jaki produkt jest reklamowany. A gdy już wszystko staje się jasne, nie czujemy wstydu czy zażenowania. Jest natomiast rozbawienie.
Reklama w błyskotliwy sposób przełamuje społeczne tabu i z dużą śmiałością podejmuje mało wdzięczny temat. Myślę, że twórcom udało się zbudować pozytywne (a już przynajmniej nie krępujące) skojarzenia z produktem mającym rozwiązać kłopotliwy problem. Humorystyczne podejście do wstydliwych dolegliwości widać także na naszym podwórku, np. w reklamie środka na hemoroidy. Jest to jednak rzadkość. A szkoda.




