“Go Naked” – pośladki narzędziem promocji
Wyobraź sobie… Wchodzisz do sklepu, chcesz kupić krem do twarzy. Prosisz ekspedientkę, aby pokazała Ci ten, który widzisz na półce za nią. Kobieta robi w tył zwrot, a Twoim oczom ukazuje się… jej goła pupa.
Takim widokiem mogli napawać się klienci angielskiej firmy Lush Fresh Handmade Cosmetics produkującej ekologiczne kosmetyki. Zresztą nie tylko klienci, gdyż ekspedientki paradowały prawie nagie również na ulicach. Przyszły do pracy ubrane jedynie w fartuszki, na których widniał napis „Zapytaj mnie dlaczego jestem naga”.

Twórcy kampanii “Go Naked” chcieli uświadomić ludziom, że masowo produkowane opakowania wywierają szkodliwy wpływ na środowisko. Oprócz wymiaru społecznego akcja miała jeszcze jeden cel – czysto komercyjny. Lush około 58% swoich produktów oferuje w ”nagiej” formie. Mydełka, masła kosmetyczne oraz inne tego typu specyfiki sprzedawane są bez opakowania.

Kontrowersyjne działania nigdy nie pozostają obojętne. Wzbudzają emocje – czy to dobre, czy złe, ale zawsze jakieś. Firma Lush z pewnością tych emocji dostarczyła wiele. Niektóre media nie skupiły się jednak na ekologiczno-społecznym aspekcie kampanii, lecz na kwestii narażenia pracownic na dyskomfort psychiczny. W efekcie kilka sklepów zrezygnowało z rozbieranej akcji, a w Natick (Massachusetts) doszło nawet do interwencji policji. Zatem cel związany z rozgłosem został osiągnięty – mieli mówić i mówili. Tylko pytanie: co to za sukces, skoro cały szum kampania zawdzięczała… gołym dupom?





