Archive for October, 2007

Ach, ten groszek:)

Tuesday, October 30th, 2007

Od kilku dni chodzę po mieszkaniu i podśpiewuję sobie “gdzie jest grooooszek”;) Jedna z lepszych reklam, jakie się ostatnio ukazały w telewizji. Gdy ją widzę i słyszę, od razu na mej twarzy pojawia się żółty owoc;) Spot doskonale spełnia rolę marketingu szeptanego i wirusowego - ludzie o nim mówią, przesyłają linki do reklamy, pytają nawet o groszka w swoich opisach na gg;)

A oto ten słynny zielony koleś…:]

Gdyby ktoś miał ochotę trochę pośpiewać, proszę bardzo:)

Kreatywność jak pamięć - można ją ćwiczyć

Monday, October 29th, 2007

“Zatrudnię młodego, wykształconego, kreatywnego…” Praktycznie w każdym zawodzie pożądana jest kreatywność. Czym ona tak naprawdę jest? W powszechnym rozumieniu kreatywność utożsamiana jest z pomysłowością, a więc umiejętnością sypania pomysłami jak z rękawa. Dawniej byłam przekonana, że z taką zdolnością człowiek się rodzi, że posiadają ją tylko wybrani. Dziś wiem, że kreatywność nie jest darem bożym. Jest sposobem funkcjonowania umysłu, procesem pociągającym za sobą powstawanie nowych idei, koncepcji lub skojarzeń powiązanych z już istniejącymi. Myślenie kreatywne to myślenie prowadzące do uzyskania oryginalnych rozwiązań istniejących problemów. To umiejętność wychodzenia poza schematy, łączenia dziedzin i tematów pozornie ze sobą niezwiązanych. Dzięki kreatywności sytuacje problemowe mogą stać się okazją, a nie barierą dla działania. I co ciekawe - z kreatywnością nie trzeba się urodzić, można ją sobie wyćwiczyć…

Joanna Heidtman, socjolog i psycholog, jest zdania, że dzięki zastosowaniu odpowiednich metod, wszyscy jesteśmy w stanie ową twórczość umysłu wytrenować. Wymienia ona 4 techniki stymulowania kreatywności:

  • strategia nadmiaru - generowanie jak największej liczby pomysłów, bez względu na ich jakość,
  • strategia odroczonej oceny - pozbycie się wszelkiego wartościowania w pierwszej fazie wyboru pomysłu,
  • strategia twórczego oddalenia - sugeruje, że w czasie wymyślania kolejnych idei warto pracować nad nimi, oddalając się w inny obszar, pozornie z nimi niezwiązany, budować odległe powiązania skojarzeniowe,
  • technika synektyki - odchodzenie od pierwotnego problemu i szukanie analogii do innych sytuacji.

Pamiętacie chipsy Pringles? Ich twórca, stosując właśnie technikę synektyki, opracował opakowania, dzięki którym chipsy się nie kruszyły. Zwykłe torebki próżniowe dodatkowo w transporcie zabierały bardzo dużo miejsca w porównaniu z samym produktem. Producent chipsów zaczął szukać rozwiązania tego problemu w innej dziedzinie. Nie skupiał się na swoich chrupkach, lecz postanowił rozejrzeć się… w przyrodzie. Zauważył, że liście drzew, które jesienią opadają, także się kruszą. Ale jeśli mokre liście zostaną ułożone i gęsto zapakowane, to nawet po wyschnięciu nie kruszą się już tak łatwo. Jakie więc zastosował rozwiązanie? Analogiczne: zaczął mokre chipsy układać gęsto w walcowatych opakowaniach.

W grupie raźniej

W kreatywnym myśleniu nie bez znaczenia jest czynnik społeczny. Dobrze przygotowana grupa jest swego rodzaju generatorem kreatywności. Umożliwia wykorzystanie tzw. “strategii zarodka”. Idea, jeszcze nie konkretny pomysł, rzucona na forum grupy może dzięki różnym modyfikacjom i uzupełnieniom przerodzić się w genialną koncepcję. W fazie poszukiwania rozwiązań pomocne są narzędzia służące do generowania pomysłów, tworzenia abstrakcyjnych odniesień, jak np. burza mózgów. W kolejnym etapie rozwiązywania problemu należy powrócić do problemu oryginalnego, następne jest porządkowanie, ocena i doskonalenie powstałych koncepcji. Aby jednak grupowy generator pomysłów zadziałał, musi spełnić 10 warunków - przykazań, które sformułowała jedna z grup treningowych:

  1. Zakaz inercji mentalnej - nie będziesz ponury, leniwy, pomysłom niechętny.
  2. Kolektywizm indywidualny - będziesz miłował pomysły bliźniego swego jak siebie samego.
  3. Podchwytuj i uzupełniaj pomysły.
  4. Będziesz wyznawał wolność fantazji i konfabulacji (mitomanii).
  5. Nie usztywniaj myśli.
  6. Nie zabijaj pomysłów.
  7. Nie zakrzycz pomysłu sąsiada.
  8. Nie myśl za kogoś.
  9. Od przybytku głowa nie boli - będziesz stosował strategię nadmiaru.
  10. Pamiętaj, abyś czas spotkania grupy święcił.

Reasumując - twórcze rozwiązywanie problemów obejmuje trzy etapy: analizę sytuacji problemowej, generowanie pomysłów oraz porządkowanie, ocenę i ulepszanie idei. Każdy z etapów wymaga ćwiczenia określonych umiejętności. Każdy też przebiega efektywniej, jeśli zastosowane zostają techniki kreatywnego myślenia.

Trzon artykułu oraz opisane techniki i przykazania kreatywnego rozwiązywania problemów w grupie pochodzą z pisma “Marketing&more”, nr 3/lipiec 2007.

Uśmiechnij się! PR na wesoło

Saturday, October 27th, 2007

Gdy już dzień się kończy i robi szarówka za oknem, bardzo lubię pobuszować (uwielbiam to słowo;)) trochę w sieci. Wczoraj nie mogło być inaczej. Przedzierając się przez różne strony, trafiłam do serwisu Podyplomowego Studium Public Relations Politechniki Gdańskiej. Znalazłam tam kilka zabawnych historyjek i dowcipów na temat reklamy i PR. Tak mi się one spodobały, że postanowiłam Was dzisiaj nimi uraczyć:)

Na rozgrzewkę dialog szczura i myszy:

Sz: Cześć mała.
M: Cześć, co słychać?
Sz: Wiesz, nieciekawie, jak zwykle zresztą. Powiedz mi, jak to jest: ciebie ludzie nawet lubią, głaskają, kupują, karmią, a mnie jak widzą, to aż wrzeszczą z obrzydzenia.
M: Kochany, to proste: ja mam lepsze public relations!

A teraz coś dłuższego… Once upon a time…;)

Bajka o królewnie

Dawno, dawno temu, żył sobie król, który miał córkę na wydaniu. Nie była ona ani urodziwa, ani inteligentna. Również jej posag nie stanowił żadnej pokusy. Nic więc dziwnego, że nikt nie zabiegał o jej rękę.

Król, za namową swych ministrów, postanowił wynająć agencję reklamową. Ze skarbca wyciągnął trzy z ostatnich czterech skrzyń złota i wkrótce na okolicznych drogach i murach pojawiły się billboardy z wizerunkiem królewny (oczywiście po retuszu:]). Wynajęci heroldowie głosili wszem i wobec zmyślnie ułożone hasła o rzekomej mądrości królewny i bogactwie równym skarbom szejków z odległych emiratów. Bardzo szybko przed królewską bramą zaczęły pojawiać się tłumy zwabionych reklamą adoratorów. Jednakże czar szybko prysnął, gdy tylko stanęli przed obliczem królewny. Niebawem u wrót pałacu znów zrobiło się pusto.

Król popadł w rozpacz. Wiedział, że córka jego była dziewczęciem poczciwym i dobrym, z licznymi zaletami ukrytymi głęboko w duszy. Co zrobić, by inni także dostrzegli te atuty?

Król ciągle myślał i się zamartwiał, aż tu kiedyś doniesiono mu, że istnieje dziedzina zwana - jak na gust króla - tyleż dziwacznie, co tajemniczo: public relations. Nie rozumiejąc do końca sensu owej działalności, władca postanowił tego spróbować. Wyjął ostatnią skrzynię złota ze skarbca i wynajął specjalistów ds. PR.

I tak oto niebawem, do starannie wyselekcjonowanej grupy kandydatów na męża, docierać zaczęły z wielu stron informacje - nie zaś reklama - o wewnętrznych przymiotach królewny. Docierały do adresatów dzięki wynajętym gońcom, podczas specjalnie organizowanych biesiad, drogą korzystnej plotki. Na temat zalet, które równoważą ewidentne braki królewny, rozpisywały się miejscowe i ościenne pisma. Przyszła panna młoda, dzięki kilku szkoleniom, wiedziała już jak zachęcać adoratorów słowem, jak się uśmiechać, jakie suknie zakładać.

Jaki był tego efekt? Otóż królewna po paru miesiącach stanęła na ślubnym kobiercu i wraz z wybrankiem żyli długo i szczęśliwie… (autor bajki: Dominik Szymański)

I jeszcze coś, co znam od baaardzo dawna, a również znajduje się na stronie studium Politechniki Gdańskiej.

Jaka jest różnica między reklamą, a public relations?

Taka sama, jak między dwoma facetami. Pierwszy opowiada o sobie kobietom, że jest wspaniały, świetny, nie ma sobie równych jako kochanek. O drugim mówią z kolei kobiety: wszystkie wzdychają i opowiadają sobie z podziwem, jaki jest cudowny, fantastyczny, chociaż trudno określić dlaczego…

Polecam także: o znaczeniu informacji w zarządzaniu.

Tak nawiasem mówiąc - ciekawy sposób na wyróżnienie serwisu. Dzięki kilku dowcipom i historyjkom pewnie nie jedna osoba zamieściła link do strony w różnych miejscach w sieci. Wiadomo, że nie samą nauką (i pracą) człowiek żyje. Miło jest przeczytać coś zabawnego dla rozluźnienia.