Ludzie lubią się bać. Oglądają filmy grozy i różne przerażające historie właśnie po to, aby poczuć ten dreszczyk emocji. Sama ciągnę do kina, gdy pojawia się ciekawy horror. Spinam się, niby oczy zamykam, ale zerkam przez palce. Trzęsę się jak osika, jednak oglądam. Jednym ze stanów emocjonalnych, które potrafią odbić trwały ślad w psychice, jest właśnie strach. A w reklamie przecież chodzi m.in. o to, aby przykuć uwagę i zapaść w pamięć. Zatem dlaczego nie wykorzystać zamiłowania ludzi do horrorów?
Na rozgrzewkę serwuję film promujący kosmetyki szwedzkiej firmy Apoliva. Występuje w nim modelka Adina Fohlin, która swym wyglądem przypomina bohaterkę japońskiego horroru “Klątwa”. Wiem wiem, wszędzie widzę Kayako, ale te włosy, skóra, spojrzenie… Zresztą Szwedzi również widzieli w niej bohaterkę sennego koszmaru. Rzeczniczka firmy Apoliva oznajmiła, że reklama nie miała na celu nikogo straszyć. Niezależnie od szczerości tej wypowiedzi faktem jest, że spot obejrzało pół świata.
A teraz coś mocniejszego:) Reklama największego operatora telefonii komórkowej w Stanach Zjednoczonych. Dreszcz przeszywa ciało…:]
I coś z naszego podwórka. Chyba każdy widział reklamę Simplusa nawiązującą do słynnego filmu “Inni” z Nicole Kidman. Głośno było o całej serii, gdy tylko pojawiła się w telewizji. I nic dziwnego, bo to był strzał w dziesiątkę.
Kolejny spot zaczyna się niczym klasyczny horror (chyba “Piątek 13-ego”), w którym kroją się, krew tryska, a krzyki stanowią podstawę dialogu. Akurat za takim gatunkiem nie przepadam, jednak reklama jest przednia. Warto obejrzeć.
Ostatnia reklama, mimo iż naszpikowana bohaterami z najbardziej kultowych horrorów, jest… niezwykle sympatyczna:) Co prawda uśmiechnięty Freddy Kruger zbierający kwiatki na łące średnio napawa lękiem, ale konwencja filmu grozy została zachowana. Choć to raczej film grozy bez grozy:)




