zychalska.com Małgorzata Zychalska przedstawia

“Cenzura to reklama na koszt państwa.”

Federico Fellini

Producent zmysłowej bielizny nie boi się odważnych posunięć. Ostatni pomysł na promocję marki jest tego żywym (dosłownie) dowodem. Na wystawie sklepu firmowego w Londynie przechodnie nie zobaczą tradycyjnych manekinów. Ich uwagę przykuje roznegliżowana modelka i szkicujący ją malarz.

ap-2.jpg

ap-1.jpg

Pomysł nie przekracza granicy dobrego smaku, choć z pewnością się do niej zbliża. Jeszcze nie wkracza w koncepcję “sex sells”, lecz niemalże stoi u jej progu. Przyciąga spojrzenia, ale się nie narzuca. Niby wszystko jest w porządku, a jednak targają mną mieszane uczucia. Niezwykle rzadko się zdarza, abym miała problem z określenie czy mi się coś podoba, czy też nie. I teraz właśnie jest to “rzadko”.

Nie mam za to żadnych wątpliwości w stosunku do słynnej reklamy sprzed lat z Kylie Minogue. Technika perswazyjno-interaktywna to był strzał w dziesiątkę. Reklamę uznano za zbyt śmiałą i wyzywającą, aby mogła być emitować w telewizji. Okazała się natomiast wielkim sukcesem w kinach i była ogromnym hitem w Internecie.

  • Artur Kępa 2008-03-02 15:20:08

    Pomysł rodem z Red Light District. Konwersję żywej wystawy widziałem raz w warszawskiej Galerii Centrum. Mimowie reklamowali coś na wystawie. Nie pamiętam co. Byli ubrani, rzecz jasna.
    Jako żywo na wystawie udzielały się także nieroznegliżowane, lecz w strojach superbohaterek SUPER BABY. Rzecz kolorowa miała miejsce podczas jednej z akcji Kolektywu Partyzantz (zdjęcie 137, zdjęcie 138).

  • Gosia Zychalska 2008-03-02 16:21:08

    Żywa wystawa sama w sobie nie jest niczym nowym. Ale żywa-goła wystawa? ;) Wyobrażasz sobie, gdyby nagle sex shop’y wykorzystały ten pomysł do promocji np. wibratorów? Oj, byłoby ostrooo :D Może lepiej niech tego nie robią ;)

  • momo 2008-03-04 00:59:06

    Gdyby ten sklep był w czerwonej dzielnicy Amsterdamu nikt nawet by nie spojrzał na tą wystawę. Niewiele się tam dzieje :)

    Gdyby był w Warszawie przed szybą ustawiła by się grupka ludzi: nakręconych małolatów robiących głupie żarty i zgorszonych babć protestujących przeciw pornografii.

    Witryna sex shopu z brunetką w czarnej bieliźnie, czarnych pończochach, wysokich szpilkach i z wibratorem w ręce? Ojj… Chyba otwieram sex shop. Będę bogaty :D

  • momo 2008-03-04 01:04:18

    A pomysł z reklamy Kylie Minogue gdzieś tam jeszcze się przewinął:

    http://www.youtube.com/watch?v=rE9hkme4i0E&feature=related

    Trochę brutalny wydaje się ten byk. Zbyt gwałtowny, przez co reklama traci zmysłowy charakter. Ja bym to zrobił lepiej… To znaczy tą reklamę:)

  • Gosia Zychalska 2008-03-04 10:15:24

    Brunetka, czarna bielizna, pończochy i szpilki - właśnie poznaliśmy Twoje preferencje :D Btw: ja też lubię ciemne włosy ;)

    Byk Kylie zdecydowanie łagodniejszy, a ona sama o niebo bardziej seksowna - mimo, że blondynka :) Myślę, że zabieg gwałtowności w reklamie Penigry był zamierzony. W ten sposób twórcy chcieli powiedzieć, że po zażyciu specyfiku masz gwarantowany ostry i namiętny seks ;)

  • momo 2008-03-05 21:55:41

    Czerwona bielizna też mi się podoba:)

    Heh… dużo seksu w tym wpisie. Ale… to nie jedyny taki wpis na Twoim blogu:) Czy to coś znaczy?

  • Gosia Zychalska 2008-03-05 23:25:57

    No nie przesadzaj:P Przez pół roku nie uzbierało się nawet 10 wpisów:P A może to jest tak, że każdy widzi to, co chce widzieć?:]

dodaj komentarz

Formularz dodawania komentarzy