Agent Provocateur synonimem prowokacji

Producent zmysłowej bielizny nie boi się odważnych posunięć. Ostatni pomysł na promocję marki jest tego żywym (dosłownie) dowodem. Na wystawie sklepu firmowego w Londynie przechodnie nie zobaczą tradycyjnych manekinów. Ich uwagę przykuje roznegliżowana modelka i szkicujący ją malarz.

ap-2.jpg

ap-1.jpg

Pomysł nie przekracza granicy dobrego smaku, choć z pewnością się do niej zbliża. Jeszcze nie wkracza w koncepcję “sex sells”, lecz niemalże stoi u jej progu. Przyciąga spojrzenia, ale się nie narzuca. Niby wszystko jest w porządku, a jednak targają mną mieszane uczucia. Niezwykle rzadko się zdarza, abym miała problem z określenie czy mi się coś podoba, czy też nie. I teraz właśnie jest to “rzadko”.

Nie mam za to żadnych wątpliwości w stosunku do słynnej reklamy sprzed lat z Kylie Minogue. Technika perswazyjno-interaktywna to był strzał w dziesiątkę. Reklamę uznano za zbyt śmiałą i wyzywającą, aby mogła być emitować w telewizji. Okazała się natomiast wielkim sukcesem w kinach i była ogromnym hitem w Internecie.

7 Responses to “Agent Provocateur synonimem prowokacji”

  1. Artur Kępa Says:

    Pomysł rodem z Red Light District. Konwersję żywej wystawy widziałem raz w warszawskiej Galerii Centrum. Mimowie reklamowali coś na wystawie. Nie pamiętam co. Byli ubrani, rzecz jasna.
    Jako żywo na wystawie udzielały się także nieroznegliżowane, lecz w strojach superbohaterek SUPER BABY. Rzecz kolorowa miała miejsce podczas jednej z akcji Kolektywu Partyzantz (zdjęcie 137, zdjęcie 138).

  2. Gosia Zychalska Says:

    Żywa wystawa sama w sobie nie jest niczym nowym. Ale żywa-goła wystawa? ;) Wyobrażasz sobie, gdyby nagle sex shop’y wykorzystały ten pomysł do promocji np. wibratorów? Oj, byłoby ostrooo :D Może lepiej niech tego nie robią ;)

  3. momo Says:

    Gdyby ten sklep był w czerwonej dzielnicy Amsterdamu nikt nawet by nie spojrzał na tą wystawę. Niewiele się tam dzieje :)

    Gdyby był w Warszawie przed szybą ustawiła by się grupka ludzi: nakręconych małolatów robiących głupie żarty i zgorszonych babć protestujących przeciw pornografii.

    Witryna sex shopu z brunetką w czarnej bieliźnie, czarnych pończochach, wysokich szpilkach i z wibratorem w ręce? Ojj… Chyba otwieram sex shop. Będę bogaty :D

  4. momo Says:

    A pomysł z reklamy Kylie Minogue gdzieś tam jeszcze się przewinął:

    www.youtube.com/watch?v=rE9hkme4i0E&feature=related

    Trochę brutalny wydaje się ten byk. Zbyt gwałtowny, przez co reklama traci zmysłowy charakter. Ja bym to zrobił lepiej… To znaczy tą reklamę:)

  5. Gosia Zychalska Says:

    Brunetka, czarna bielizna, pończochy i szpilki - właśnie poznaliśmy Twoje preferencje :D Btw: ja też lubię ciemne włosy ;)

    Byk Kylie zdecydowanie łagodniejszy, a ona sama o niebo bardziej seksowna - mimo, że blondynka :) Myślę, że zabieg gwałtowności w reklamie Penigry był zamierzony. W ten sposób twórcy chcieli powiedzieć, że po zażyciu specyfiku masz gwarantowany ostry i namiętny seks ;)

  6. momo Says:

    Czerwona bielizna też mi się podoba:)

    Heh… dużo seksu w tym wpisie. Ale… to nie jedyny taki wpis na Twoim blogu:) Czy to coś znaczy?

  7. Gosia Zychalska Says:

    No nie przesadzaj:P Przez pół roku nie uzbierało się nawet 10 wpisów:P A może to jest tak, że każdy widzi to, co chce widzieć?:]

Leave a Reply